drgania dziecka w ciąży

Czytasz posty wyszukane dla hasła: drgania dziecka w ciąży




Temat: MARCÓWECZKI / KWIETNIÓWECZKI 2008
Enigmo, a mi sie przypomnialy czasy kiedy staralam sie o dziusia, w innym kraju i z mezem ktory obecnie jest ex mezem, a Ty wtedy bylas juz chyba w ciazy z Alicja i jeszcze nie bylas mezatka, sprawdzilam dzis, bo mi sie przypomnialo jaki wtedy mialam nick, no i tak oto kolo zatoczylo: wtedy b sie staralam i nic nie wychodzilo a teraz sie nie staralam ani troche i mam Ale odbieglam od temetu, chcialam tylko powiedziec ze pamietam cie z poczatku 2005 roku

Jak widac nie moge znow spac, przegladalam Ciaza: poradnik dla rodzicow i oto co znalazlam pod opisem 13ego tyg to aprpos sluchu, bo jednak jak ten temat walkowalysmy to dobrze pamietalam, ze gdzies czytalam ze dzidzia slyszy wczesniej niz nam sie zdaje:

TYDZIEN 13 CIAZY - DZIECKO MA 11 TYG
TWOJE DZIECKO MIERZY 65 DO 78MM (OD CIEMIENIA DO KONCA TLOWIA) I WAZY OD 13 D 20G.

(...) MOCNIEJSZA SZYJA MOZE JUZ OBRACAC GLOWA. OCZY PRZESUWAJA SIE KU NOSOWI, USZY ZAS - NA BOKI CZASZKI. BADANIA WYKAZALY, ZE DZIECKO NA TYM ETAPIE ROZWOJU ZACZYNA JUZ ODROZNIAC DZWIEKI. WPRAWDZIE USZY UKSZTALUJA SIE OSTATECZNIE DOPIERO OKOLO 24 TYGODNIA, LECZ SADZI SIE ZE , PLOD "SLYSZY" ODBIERAJAC DRGANIA DOCIERAJACE DO JEGO SKORY.

slyszalam tez ze najwczesniej wlasnie na zasadzie rezonansu dziecko slyszy a raczej obiera glos matki bo on jest przenoszony w ciele.

ciekawe jak to jest naprawde...

a wg tej ksiazki nie mam sie co martwic rozmiarami mojej czekoladki

ok, teraz to juz naprawde ide spac, dobranoc



Temat: kaliber 9 mm a ciąża?
Kobiecie w ciąży i dziecku, podczas strzelania na strzelnicy z amunicji 9 para może zaszkodzić tylko ewentualny postrzał.

Dziecko w łonie matki słyszy dźwięki, które je otaczają, ale znacznie słąbiej, niż osoba strzelająca w ochraniaczach słuchu, jeśli ktoś się bardzo obawia może włożyć grubszy sweter lub koc pod bluzkę.
Płodowi szkodzą dźwięki o bardzo niskich i bardzo wysokich częstotliwościach, np. basy z głośników - wprawiają w draganie płyn owodniowy. Ultradźwięki o dużym bardzo natężeniu tusz ponad progiem słyszalności dla ucha dorosłego człowieka mogą spowodować uszkodzenie słuchu u płodu.
Jeśli chodzi o drgania przekazywane podczas strzału są znacznie mniejsze niż podczas normalnego chodzenia.
A szkodliwość gazów wylotowych przy normalnym strzelaniu jest bez znaczenia, ilość substancji szkodliwych jest znacznie mniejsza, niż podczas jazdy miejskim autobusem.
Na poronienia często ma wpływ stres u kobiety związany, np. z niemożliwością spędzania wolnego czasu jak dotychczas.
Jeśli kobiecie, która jest w ciąży strzelanie sprawia dużą przyjemność, to radzę żeby strzelała ile tylko chce i nie zwracała uwagi na komentarze i "dobre rady".





Temat: ZDJĘCIA NASZYCH POCIECH Z USG

Myślę, ze jednak nie szkodzi. Ja w pierwszej ciąży miałam "standardzik" czyli 3x USG (zwykłe), w drugiej ze względu na komplikacje 8 razy w tym jedno 3D i 4D, z tym że 4 razy przypadało na 7 i 8 tydz. ciąży, czyli w najbardziej "ryzykownym" momencie. Jeden i drugi chłopak zdrowy, a to chyba najlepszy dowód na nieszkodliwość USG.
A tak z ciekawostek, to ponoć (takie przypuszczenie niektórych naukowców), fale ultradźwiękowe robią niezły hałas (drgania fal ultradźwiękowych+wody płodowe), porównywalny do hałasu na lotnisku (tak odbiera to ponoć dziecko, dlatego podczas badania dzieci często sie budzą i zaczynają się ruszać). Ile w tym prawdy.... któż to wie


wlasnie kto to wie jak to jest i co to robi

a to ze dzieci sie rodza zdrowe to wcale nie znaczy ze usg nie szkodzi to dopieor moze wyjsc na starsze lata

sadze ze trzeba sie trzymac zasady co za duzo to nie zdrowo, tak z wszystkim jest



Temat: Pytania z serii: ciąża uciska na mózg ;))
A ja mimo wszystko bym się wstrzymała


Dziecko odbiera dźwięki już w łonie matki (od około 23. tygodnia ciąży) i od początku bardzo nie lubi hałasów. Głośna muzyka, podniesione głosy, warczący odkurzacz wywołują jego niepokój. Mama może wtedy poczuć gwałtowne ruchy niezadowolonego maleństwa. Badania wykazały, że ma ono wtedy również przyspieszone tętno! Na szczęście powłoki brzuszne mamy i wody płodowe tłumią większość dźwięków tak, że nie docierają one do wnętrza macicy. Jednak hałas o dużym natężeniu, któremu dodatkowo towarzyszą wibracje, wprawia w drgania narządy wewnętrzne oraz kości mamy i może być odebrany przez dziecko jako bardzo nieprzyjemny i niepokojący bodziec. Dlatego właśnie kobieta w ciąży powinna unikać miejsc, gdzie panuje znaczne nagłośnienie, zwłaszcza z dużą ilością niskich basowych dźwięków: klubów, koncertów a nawet głośnych sal kinowych. Maluszek najbardziej lubi dźwięki docierające do niego z organizmu mamy: bicie jej serca, szum krwi przepływającej przez naczynia, przesuwanie się pożywienia w jelitach, a nawet burczenie w brzuchu.



Temat: ZDJĘCIA NASZYCH POCIECH Z USG
Myślę, ze jednak nie szkodzi. Ja w pierwszej ciąży miałam "standardzik" czyli 3x USG (zwykłe), w drugiej ze względu na komplikacje 8 razy w tym jedno 3D i 4D, z tym że 4 razy przypadało na 7 i 8 tydz. ciąży, czyli w najbardziej "ryzykownym" momencie. Jeden i drugi chłopak zdrowy, a to chyba najlepszy dowód na nieszkodliwość USG.
A tak z ciekawostek, to ponoć (takie przypuszczenie niektórych naukowców), fale ultradźwiękowe robią niezły hałas (drgania fal ultradźwiękowych+wody płodowe), porównywalny do hałasu na lotnisku (tak odbiera to ponoć dziecko, dlatego podczas badania dzieci często sie budzą i zaczynają się ruszać). Ile w tym prawdy.... któż to wie



Temat: Plamienie w pierwszych tygodniach ciąży :(
Nareszcie poniedziałek .
Za 2 godz. będę już u lekarza . Jetem bardzo ciekawa co jest z moim maleństwem. Dzisiaj cały dzień pobolewa mnie brzusio ale to pewnie dlatego że jestem trochę poddenerwowana.
I jest jeszcze coś co nie wiem jak mam to odbierać . Od kilku godzin czuję trochę niżej pod pempkiem wewnątrz takie drgania podobne w odczuciach tak jak czsami drga powieka.
Nie wiem czy to ma coś wspólnego z ciążą , bo przecież jest jeszcze dużo za wcześnie żeby czuć dziecko.



Temat: Wasza Twórczość =)
Aż boję się dać moje nowe opowiadanie... Mi sie podoba, zachęcam do przeczytania i krytykowania =) Tytuł utworu brzmi-

"Motyle"

Pewien motylek latał z kwiatka na kwiatek. Jego skrzydełka delikatnie i z gracją poruszały sie na wietrze. Nie był jedynym motyle. Lecz to właśnie on przykuwał oczy dzieci.

Byłam motylem. Latałam z kwiatka na kwiat. Moje skrzydła bezwładnie drgały pod wpływem wiatru. Wokół mnie inne motyle, inne niż ja. Kolorowe, radosne, lekkie i delikatne.

Motyl ten miał śliczne, kwitnące w słońcu skrzydła. Były wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Młoda, zgrabna, urodziwa i wrażliwa. Poruszała się z gracją, z wysoko podniesioną głową. Wyglądała jak księżniczka...

Byłam motylem, a moje skrzydła były szare i nic nie warte. Ciążyły mi. Dojrzewałam, a wraz ze mną me skrzydła, które zamiast rozwijać się, przybierać nowych to barw, tak jakby więdły. Księżniczka motyli, która ma skrzydła gorsze od żebraczki!?

Motyle ciągnęły do niego. Chyba był im bardzo drogi. W końcu, taka zaufana osoba jest bardzo ważna. Uciekał od ludzi, pewnie w obawie przed śmiercią.

Byłam motylem... Nie miałam przyjaciół. Nikomu nie ufałam. Szukałam schronienia wśród ludzi, którzy nie potrafili mi pomóc.

Ten motyl był obrazem mojego serca i duszy.

Byłam motylem... Ale już nie jestem...

Teraz jestem mrówką na dnie oceanu...



Temat: WIOSENNY WĄTEK POPOŁOWINKOWY
Ma(l)GOSIU wszystkiego NAJ dla Twojego męża. Przede wszystkim zdrowia Jaki tort robisz?
Monia Zazdroszczę Wam tego urlopu nawet bardzo u nas zimno jak nie wiem co przemarzlam jak wracalam do domu.
Reniu zaczynasz już 30 tydzień naprawdę tak dużo już wytrzymalaś, to już jest wysoka ciąża naprawde i dzidzius ma duże szanse popatrzna Pole Mariposy 25 tc i jak dzielna jest.

Dziewczyny mam pytanie czy jak Wasze dziecko ma czkawkę to "chodzi" Wam caly brzuch? Bo ja czuję tylko wewąatrz takie drganie i jak przystawie rękę do brzucha to jest takie rytmiczne. Koleżanka mówi ze to nie czkawka tylko maly kopie. Mnie się wydaje że to czkawka jak jest u Was?

No i sluchajcie co myślicie o imieniu Maciuś? Bo wybraliśmy Krzyś a teraz ten Maciuś mi chodzi po glowie.



Temat: Mamy listopadowo-grudniowe 2009
Shady trzymam kciuki za usg!!!

Mada trzymam kciuki z prawko!!!

Problem z podrózami polega głównie na tym, że w ciąży wzrasta ryzyko zakrzepicy i dlatego długie siedzenie w jednej pozycji jest niewskazane (teoria o drganiach jest zarówno mnie, jak i mojemu lekarzowi obca
My teraz zaliczyliśmy trasę z Warszawy do Zakopanego, która zajęła nam 8 godzin (jazda z dzieckiem to dodatkowe wyzwanie ). Raczej w II trymestrze bym się już na to nie zdecydowała, jeżeli już to na pociąg lub samolot bo można wstać, przejść się.... Moja koleżanka przyleciała w II trymestrze do Polski ze Stanów - lekarz bardzo nie protestował

My planowaliśmy lecieć w czerwcu do Portugalii, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Bardziej od samoloru boję się świńskiej grypy

Manifik gdzieś przepadła ?



Temat: Wyniki badanie nasienia naszych partnerów!!
Od pewnego czasu analizuje posty a bardziej wyniki badań ponieważ z mężem będziemy się starali o dziecko. Postanowiliśmy bez wizyty u lekarza zrobić badania . Oto wyniki:
Objętość ejakulatu: 3,2 ml
Barwa: biała
Czas upłynnienia: 30 minut
PH: 8,2
Ogólna ilość plemników w 1 mm3: 111 250 000
Ilość plemników o ruchu postępowym: 12%
Ilość plemników słaboruchliwych: 31%
Ilość plemników o ruchu drgającym: 14%
Ilość plemników martwych: 43%
Formy patologiczne wśród plemników w %:
dotyczące główki: duże 3%
małe 2%
stożkowe -
dotyczące witki: długie 3%
krótkie 3%
dotyczące całości: 4%
Aglutynacja: -
Leukocyty: 0-2 wpw
Erytrocyty: -
Komórki nabłonkowe: 0-1 wpw

Wiem że wyniki ogólnie odbiegają od norm ale pytanie brzmi czy przy tych wynikach jest możliwość abym zaszła w ciąże bez żadnego leczenia?. Pytanie kolejne co powoduje tak duży procent plemników martwych ? Za poradę i odpowiedz z góry dziękuję.



Temat: 1
witam zagladam tu pierwszy raz bo juz sama nie wiem co mi jest?
Napewno mam nerwice i to juz pare lat ,przedewszystkim objawialo to sie duszeniem w piersiach ,strachem .Troszke ja zaleczylam i bylo nawet ok. Ale miesiac temu stracilam dziecko w 4 miesiacu ciazy no i zaczelo sie od nowa . Na poczatku placz dusznosci ale teraz ogarnelo mi to caly organizm:
nie mam sily w rekach, nogach
mam uczucie pieczenia skory
ciagle napiecie ciala
,czasami samoistnie podskoczy mi reka czy noga albo drga oko.
rozmazuje mi sie obraz jak patrze
Od tygodnia sie z tym mecze czy to tez moze byc od nerwicy !!!!!
Rozlecialam sie teraz na drobne kawaleczki, no i zaczelam sie sie bac wpadam w jakas panike ze mam jakas straszna chorobe ,naczytalam sie w internecie o jakis zanikach miesni itp mam wiekszosc objawow!!!
ide zaraz do lekarza az wstyd mi mu o tym mowic
czy to moze byc reakcja organizmu na przezyty stres????



Temat: Wasza rodzina a motocykle
tak sobie czytam Wasze historie, wiec czas dołożyć swoją.
U mnie to bardzo ciekawie przygoda z dwoma kółkami wyglada.
Dawno dawno temu, jakies 25 lat temu, kiedy byłem w brzuchu mamy rodzice śmigali Junakiem. Takim sporym, przeznacoznym dla wojska (moj wujek jest emertowanym wojskowym i dostał przydział na ten motocykl), jako iż to bracia tata czesto jezdził i zabierał mame na wycieczki. Wszystko to kiedy ja byłem w brzuchu ;]

Wczesniej z tego co wiem też jezdził, ale to nieistotne. Niestety, kiedy się urodziłem musieli sprzedać motocykl... takie czasy były

Kiedy skonczyłem parę lat (nie wiem ile) pojawyły się w domu nowe 2oo, dla mnie - ruski rowerek, na 2 kołach. Pozniej na urodziny dostałem pelikana III mały składaczek

Tata czesto zabierał mnie na motocross (żeby ogladac oczywiscie).
pozniej były bmxy, gorski jaguar i strasznie lubiłem latać na 2oo. wiec kupiłem, a raczej dostałem sportowy rower gorski haro v3 ;] Pozniej zaczeła sie moda na ostra jazde w terenie, były rozne modyfikacje, zawieszenie itd. Raz mialem wypadek, kiedy widelec amortyzowany (jak by nie było marzocchi) pękł na goleniach po zbyt długim locie.

Nastepnie była już rasowa zjazdówka, specialized bighit. Zawieszenie 200/200mm, pełna hydraulika, tarcze grimeca, i predkości na zjazdach ponad 80. Ostro poprostu. Jednak czas leci i człowiek sie starzeje, lub też potrzeba mu czegoś wiecej. Niestety, okolica na zjazdy marna, znajomi sie rozpadli. Jednak zawsze potrzebowałem czegos wiecej na tych 2oo. Chciałem jezdzić, a nie pchać pod gore. Chcialem opanowywac technike jazdy, ale juz na wyższym pozniomie niż zjazd MTB (to juz jest praktycznie max tego co mozna osiagnac w jezdzie rowerem).

Nie wspomniałem, ale gdzieś w okolicach podstawowki/liceum, 2 sezony przelatałem na motocrossie. Na klubowej kawie 125ccm. Bardzo mi się to podobało ale byłem za młody żeby sobei samemu kupić taki sprzęt, a rodzice nie byli zebyt entuzjastycznie nastawieni.

Jakoś tak, nieoczekiwanie, podjalem decyzje robić prawko (w tym roku, w marcu).
Sprzedałem zjazdówkę, za ~5000zł dołożyłem i kupiłem GS'a )) Miał to być endurak, ale po przeanalizowaniu kosztów i chęci, okazało się że na KTM'a EXC 450 (jakie wymagania nie będzie mnie stać, poza tym terenowe motocykle za cene mojego gs'a są już mocno wysłużone, a GSa kupiłem w ładnym stanie i sobie jeżdżę, bo prawko zdałem niecały tydzien temu, za pierwszym podejsciem

Nieźle co??? moi rodzice mowią, że 2oo to u mnie się zasiały, kiedy jedzili ze mną będąc w ciaży. Może i tak, przecież dźwięki i drgania dziecko też odczuwa. Tak czy inaczej, uwielbiam czuć siły jakimi rządzi się jazda na motocyklu.



Temat: od początku do końca
Witam
Moniax chyba najsensowniejszym rozwiazaniem bedzie zagadanie z przelozonym i poproszenie o tymczasowe przeniesienie do innych obowiazkow Wiem ze to mozliwe bo tak bylo z moja bratowa (tez jest policjantka) A z prawa pracy jasno wynika :
"Jeżeli spodziewasz się dziecka i jesteś zatrudniona przy pracy uciążliwej i szkodliwej dla zdrowia kobiety w ciąży oraz w razie przedłożonego pracodawcy orzeczenia lekarskiego stwierdzającego, że ze względu na "błogosławiony stan" w jakim jesteś nie powinnaś wykonywać dotychczasowej pracy - Twój pracodawca dbając o dobro Twoje i przyszłego dziecka powinien niezwłocznie przenieść Ciebie do innej pracy. Jeżeli jednak przeniesienie spowodowałoby obniżenie wynagrodzenia, przysługuje Tobie dodatek wyrównawczy o którym była już wcześniej mowa (świadczenia).
Jeżeli ustaną przyczyny, z powodu których zostałaś przeniesiona do innej pracy, pracodawca jest zobowiązany przywrócić Ciebie na stanowisko określone w umowie o pracę.

W Rozporządzeniu Rady Ministrów z 10 września 1996 roku w sprawie wykazu prac wzbronionych kobietom (Dz. U. 1996 r. Nr 114, poz. 545) określono m.in. rodzaje prac zabronionych do wykonywania kobietom w ciąży jak i w okresie karmienia dziecka. Wykaz takich prac powinien być zamieszczony w regulaminie pracy odpowiednio do specyfiki działania zakładu.

W Rozporządzeniu wymieniono 9 grup prac wzbronionych, w obrębie których określono poszczególne rodzaje wykonywanych czynności. Są to m.in.:
prace związane z wysiłkiem fizycznym i transportem ciężarów oraz wymuszoną pracą ciała, np. kobiety w ciąży i okresie karmienia nie mogą wykonywać prac w pozycji stojącej powyżej 3 godzin;
prace w mikroklimacie zimnym, gorącym i zmiennym;
prace w drganiach i hałasie;
prace na działanie pól elektromagnetycznych, promieniowania jonizującego i nadfioletowego oraz prace przy monitorach ekranowych, np. kobieta w ciąży nie może pracować przy obsłudze komputera dłużej niż 4 godziny;
prace pod ziemią i na wysokości;
prace w podwyższonym lub obniżonym ciśnieniu;
prace w kontakcie ze szkodliwymi czynnikami biologicznymi, w pracy takiej istnieje zagrożenie zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu B, HIV, ospy wietrznej, różyczki, itp.;
prace grożące ciężkimi urazami fizycznymi i psychicznymi, np. w wymuszonym rytmie pracy na taśmie;
itp. - ciekawskich odwołuję do Rozporządzenia. "
podam Ci link do stronki z kilkoma radami prawnymi
http://www.bajbus.pl/inde...ies&tmt=rplodu.
Pozdrawiam i zycze wszystkiego najjj



Temat: objawy w dp
Hej Ania,

ksiazka nosi tytul 'dynamiczna psychiatria, autorem jest Cullberg. Ja ja czytalam po dunsku (tu mieszkam) i nie wiem czy jest polski przeklad. A propo dziecka, myslalam bardzo podobnie przed urodzinami coreczki. W czasie ciazy, prawdopodobnie za sprawa hormonow, bylam niesamowicie silna mentalnie, moglam gory przenosic, nigdy tak wczesniej sie nie czulam. Ale teraz, uwazam, ze bycie matka bardzo utrudnia wyjscie z dp. Wcale nie jest tak, ze dziecko odwraca uwage i mniej skupiasz sie na sobie i na swoich myslach. Dziecko to niesamowita praca i niesamowita odpowiedzialnosc i w momencie epizodu, kiedy tej energii brak, nie mozesz po porstu odpoczac, pracujesz 24h i ja czuje, ze sie rozsypuje. W momencie kiedy mam dp, tak jak teraz, czuje jakby 'mentalne rozluzowanie' sfery ego, jakby wszystko drgalo we mnie ze wzmozona sila. I czego potrzebuje, to: 'wolniej', 'spokojniej', 'bez nerwow', a to jest niemozliwe przy dziecku. Paradoksalnie, myslalam, ze bedzie o wiele latwiej, ale jest cholernie ciezko. I sama mysl, ze nie mozesz od tego po prostu odejsc, bo dziecko masz przez cale zycie...Trudno mi wytlumaczyc doslownie jak to odczuwam, ale osobiscie uwazam, ze macierzynstwo to najtrudniejsze zadanie jakie mnie spotkalo. Byc moze mniej neurotyczne jednostki inaczej do tego podchodza:-)ale ja odradzalabym macierzynstwo na etapie rozedrgania emocjonalnego, nieprzerobionych tematow i problemow natury psychologicznej. Bo mozna sie rozpasc na kawalki. Ja przynajmniej tak sie czuje, ze rozpadam sie, a tu jets maly czlowiek, ktorym trzeba sie w 100% zajec i brak tej energii jeszcze bardziej mnie doluje i powoduje, ze bardziej sie rozpadam. Choc Aniu, kazdy inaczej to odbiera i odczuwa. Ja bardzo kocham moja corke i jest ona juz czescia mojego zycia, ale czuje, ze mnie to przeroslo..




Temat: Pozostałości po trądziku...
Basiu,trądzik to efekt nadmiernej aktywności kilku gruczołów: jajników (progesteron + testosteron) lub jąder (testosteron), trzustki (insulina), nadnerczy (testosteron i DHEA) i przysadki mózgowej (prolaktyna); powodem nadprodukcji wytwarzanych przez nie hormonów najczęściej jest dojrzewanie, zawirowania cyklu menstruacyjnego (owulacja, miesiączka), stosowanie źle dobranej pigułki antykoncepcyjnej, ciąża i karmienie piersią oraz przekwitanie; zaburzenia hormonalne mogą też być skutkiem stresu, przemęczenia, złego odżywiania..W czasie ciąży dominującym hormonem jest progesteron, zwiększa się też ilość androgenów, produkowanych przez nadnercza, i prolaktyny, hormonu przysadkowego: to one powodują nasilenie trądziku u kobiet z tłustą skórą. Po urodzeniu dziecka zaś w organizmie kobiety utrzymuje się wysoki poziom prolaktyny (odpowiedzialnej za produkcję mleka), która jest jednym z trądzikowych "winowajców".
Ty karmisz,także być może taka jest reakcja twojego organizumu.Uważam,że nie powinnaś się martwić,gdy skończysz karmić trądzik najprawdopodobniej ustąpni.
Jeżeli chodzi o zabiegi kosmetyczne,to polecić można serię zabiegów oczyszczających o wiele lepiej, by kosmetyczka oczyszczała skórę za pomocą ultradźwięków (tzw. peeling kawitacyjny). Po zwilżeniu wodą, przesuwa się po niej aparatem emitującym ultradźwięki. Pod wpływem drgań kropelki wody gwałtownie się zapadają. Uwalniane jest przy tym ciepło i rośnie ciśnienie. Dochodzi wtedy do złuszczania martwych komórek naskórka bez uszkodzeń głębszych warstw skóry. Peeling taki jest całkowicie bezbolesny. Głęboko oczyszcza pory, niszczy bakterie odpowiedzialne za powstawanie wyprysków. Dobrze zaplanowana kuracja powinna ograniczyć skłonność do tworzenia się nowych zmian, tak by zabiegi wykonywać coraz rzadziej - nie częściej niż co 6-8 tygodni. Kosmetyczka powinna też po zabiegu nałożyć maskę łagodzącą, ściągającą pory i koniecznie polecić preparaty łagodzące podrażnienia do stosowania w domu.Gdyby po takiej kuracji wypryski pojawiły się ponownie,to wtedy konieczna jest wizyta u drrmatologa.Warto kupić kosmetyki do pielęgnacji skóry ze skłonnością do łojotoku. Dobre dermokosmetyki - maski, żele oczyszczające pory skóry, zestawy do "mikrodermabrazji" domowej pomagające usunąć zaskórniki można kupić bez recepty w aptekach. Kilka razy w tygodniu warto robić peeling i nakładać maseczkę oczyszczającą.




Temat: cd rozkojarzenie, skórcze, po wizycie u lekarza!!! jonogram?
czesc

odzywam sie znowu bo byłam u lekarza

mam skierowanie na jonogram i morfologie
objawy sie nieco zmieniły, nie jestem juz tak rozkojarzone, ból skroni ustąpił, ale...
mam niesamowite skurcze łydek, noc w noc, nie są to klasyczne skurcze- łydki az mi drzą, grozi to nawet pęknięciem jakiegos ścięgna... nie moge chodzic po schodach - mam takie zakwasy - budze sie w nocy zalana łzami... biore jakies słabe leki rozkurczające mięśnie - najmniejszą dawke i to łagodzi objawy, powieka nadal 24 na dobe drga, cukier mam w porządku, od 3 tyg biore aspar (magnez plus potas), doszło kołatanie serca ale lekkie, starczy mi maleńki stres a czuje jak bije inaczej mi serdeuszko... czasem nie wymaga o nawet stresu... samo z siebie sobie bije chwile inaczej, w nienormalny sposób ale to uciążliwe nie jest...

tak sobie mysle - biore od 2 lat harmonet... myslicie ze to moze byc przyczyna? lub ze moze nasilac te objawy? musze odstawic? miałam je przepisane po badaniach, nie na oko... nie miałam skutków ubocznych... zauwazyłam tez większą potliwość... głownie twrzy... pach, dłoni nie. Nie wiem co ma to wspólnego z tym wszystkim, ale moze cos Wam świta? ide jutro na badania... pojawiły mi sie pajączki - nigdy nie miałam...

za to od zawsze przy stersie mam czerwone plamy na szyi, dekolcie, plecach ramionach... nie wiem, ale wszystko wydaje mi sie powiązane ostatnio... te plamy to mam jednak od okresu dojrzewania - więc to pewnie nie związane...

boje sie wyników...

co to moze by?!

w rodzinie nie mam cukrzyków, zawałów, tarczycy... nawet żylaki to u mnie rzadkość i co najwzej po kolejnej ciąży i pierwsze w wieku 50 lat

masakra jakas... a zawsze taka zdrowa byłam!!!
zdrowo sie odżywiam, cwicze, unikam pracoholizmu choć prace uwielbiam, planuje za rok dziecko... a tu takie jakies problemy... po co?!

edit
a! Pani w aptece poleciła brac Novite - kupiłam - ale czy brac?? macie jakies doswiadczenia?




Temat: kaliber 9 mm a ciąża?

Dziecko w łonie matki słyszy dźwięki, które je otaczają, ale znacznie słąbiej, niż osoba strzelająca w ochraniaczach słuchu, jeśli ktoś się bardzo obawia może włożyć grubszy sweter lub koc pod bluzkę.
Płodowi szkodzą dźwięki o bardzo niskich i bardzo wysokich częstotliwościach, np. basy z głośników - wprawiają w draganie płyn owodniowy. Ultradźwięki o dużym bardzo natężeniu tusz ponad progiem słyszalności dla ucha dorosłego człowieka mogą spowodować uszkodzenie słuchu u płodu.
Jeśli chodzi o drgania przekazywane podczas strzału są znacznie mniejsze niż podczas normalnego chodzenia.
A szkodliwość gazów wylotowych przy normalnym strzelaniu jest bez znaczenia, ilość substancji szkodliwych jest znacznie mniejsza, niż podczas jazdy miejskim autobusem.
Na poronienia często ma wpływ stres u kobiety związany, np. z niemożliwością spędzania wolnego czasu jak dotychczas.
Jeśli kobiecie, która jest w ciąży strzelanie sprawia dużą przyjemność, to radzę żeby strzelała ile tylko chce i nie zwracała uwagi na komentarze i "dobre rady".


Nie wiem skąd masz takie informacje - moze i masz racje ale mocno bym polemizował z tym co mowisz. Stwierdzenie ze takie a ta czestotliwosci szkodza płodowi a takie nie szkodzą wydaje mi sie stwiedzeniem na wyrost. Jeszcze raz zaznaczam- przeciez nikt nie robil badania na duzej probie losowej ( 10 tysiecy kobiet w ciąży z grupa kontrolną ) i nie ładował im przy brzuchu z 9mm a nastepnie nie ocenial rozwoju tych dzieci do 18 roku zycia. Przeciez nie tylko chodzi o sluch , ale i nie wiem -reakcja na stres, intelignecje, zdolnosc skupienia, sklonnosc do nerwic, depresji, zdolnosc zapamietywania. Postrzelaj sobie z 9mm przy uchu 1miesiecznego noworodka i zobaczysz reakcje ( ew. wczesniej przykryj go kocem jak proponujesz;) . Robiles kiedys USG w ciąży- widziałęś jak reaguje spiący płód na np. spadające wzierniki????
Zaznaczam ja nie wiem czy strzekanie szkodzi- natomiast w przypadku ciazy nie spotkałem sie z opracowaniem ze 9mm NIE SZKODZI - a ja bym poprostu nie ryzykował ( moze sa jakies badania na zwierzetach ale czy beda wiarygodne bo jak znam zycie beda wykanane na zlecenie firm produkujacych bron
Wykonuje sie USG w ciąży i doniesienia sa sprzeczne ( jednak ostatecznie NIE ZALECA sie tego badania do 12 tyg.ciazy - wynik 30 letnich doswiadczen badan wykonanych u miliardow juz pewnie kobiet w ciąży a w sumie i dalej doniesienia o szkodliwosci sa sprzeczne.
Ty natomiast autorytatywnie stwierdza ze - NIE SZKODZI.

Cały cza stwieerdzam ze ciąża to nie choroba - i element psychiczny jest bardzo wazny, nie mam nic do jazdy na rowerku troche krece nosem na jazde na nartach ( moze dlatego ze sam srednio jezdze i pewnie swojej zonie bym nie pozwolil ale wybor zostawiam ciężarnej przedstawiajac jej za i przeciw).
Naprawde nie widze ZA w przypadku strzelania z 9mm.
Ja mam tylko PCP i wiem ze wiele radosci sprawia mi trening na sucho w pozycji np FT, rozkladania skladanie wiatrowki.

A na koniec - to chyba ciezko mowic
o <<<< poronieniu w 9 miesiacy ciąży z powodu braku strzelania >>>> cokolwiek chciales w tym stwierdzeniu ująć



Temat: Muzyka zamiast tabletki
Muzyka jest jednym z najstarszych środków uzdrawiających, jej lecznicze właściwości były bowiem docenione i wykorzystywane już w starożytności

Któż z nas nie lubi słuchać muzyki, która działa na nasze zmęczone umysły relaksacyjnie. Słuchając muzyki, która sprawia nam przyjemność, nie zastanawiamy się ,dlaczego tak bardzo korzystnie wpływa na nasz cały organizm.

Muzykoterapia jako jedna z form oddziaływania psychoterapeutycznego i fizjoterapeutycznego wzbudza w ostatnich latach coraz większe zainteresowanie zarówno wśród lekarzy jak i psychologów, a także psychoterapeutów. Okazuje się, że stymulatorem sprawnej działalności ośrodkowego układu nerwowego są właśnie sygnały dźwiękowe. Dzięki nim tak doskonale rozwija się nasz umysł już w życiu płodowym.

Dźwięki dobre na stres
Choć oddziaływanie terapeutyczne muzyki na człowieka badano i obserwowano na przestrzeni tysiąclecia, jako nauka jest dziedziną młodą, uważaną za interdyscyplinarną, która łączy w sobie zarówno elementy medycyny, psychologii, pedagogiki muzycznej oraz estetyki. Pierwsze koncepcje teoretyczne muzykoterapii na terenie Europy narodziły się na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W Polsce ojcem tej dziedziny jest znany teoretyk muzyki oraz kompozytor prof. Tadeusz Natanson. Według niego, określone doznania emocjonalne płynące z biernego lub czynnego kontaktu z muzyką wywołują odpowiednie reakcje emocjonalne u człowieka, którym z kolei zawsze towarzyszą zachodzące w organizmie nie tylko reakcje wegetatywne, ale również przemiany biochemiczne. Muzyka działa na człowieka jako zjawisko fizykalne, a więc jako określony zbiór drgań akustycznych wzbudzających reakcje fizyczne i równocześnie towarzyszące im reakcje psychiczne. Tak więc muzyka może zmieniać stan aktywności systemu nerwowego, wywoływać określone zmiany w czynnościach całego organizmu, zmieniać napięcie mięśni, przyśpieszać przemianę materii, zmieniać szybkość krążenia krwi, obniżać próg wrażliwości zmysłów, wpływać na wewnętrzne wydzielanie, na siłę i szybkość pulsu, może również modyfikować oddychanie. Potrafi też przenosić w świat wyobraźni, może również wpływać na harmonizowanie osobowości.

Najbardziej obiecujące perspektywy dla muzykoterapii istnieją w zakresie leczenia chorób, w których głównym czynnikiem etiologicznym jest stres. Ta forma terapii również doskonale sprawdza się przy wspomaganiu leczenia wcześniaków.

Muzyka a położnictwo
Największa skuteczność muzykoterapii odnotowywana jest u kobiet w ciąży, posiadających skłonności do skoków ciśnienia tętniczego oraz cierpiących na samoistne nadciśnienie — gestozę. Przy kompleksowym leczeniu tego schorzenia, już po pierwszych sesjach muzykoterapii aż u 82 procent pacjentek występowała normalizacja ciśnienia tętniczego, zaś u 75 procent wyniki ulegały poprawie.

Zastosowanie muzykoterapii w położnictwie pozwala na: zapewnienie jak najlepszych warunków do rozwoju ciąży, podniesienie progu bólowego przyszłej matki, zmniejszenie czasem nawet dwukrotne ilości leków przyjmowanych przez ciężarną kobietę, a tym samym, co jest niezwykle istotne zmniejsza się farmakologiczne obciążenie płodu. Dobre rezultaty muzykoterapii zaobserwowano także wśród kobiet zagrożonych utratą ciąży. Wielu psychoterapeutów, mając na uwadze tak wielostronny wpływ muzyki na organizm człowieka, uważa, że powinna ona być wykorzystana jako środek w oddziaływaniach terapeutycznych w pracy z dziećmi autystycznymi oraz dyslektycznymi. Muzykę także stosuje się w leczeniu dzieci sparaliżowanych, niewidomych i, co ciekawe, także głuchych.

Muzykoterapia posiada właściwie same zalety, oczywiście pod warunkiem, że stosowana jest przez profesjonalistów, którzy wykorzystują ją we właściwy i ściśle określony sposób. Wówczas na pewno jej stosowanie nie wywoła żadnych skutków ubocznych.

Nie dla każdego ta sama muzyka
Wrażliwość na dźwięki jest jednak sprawą bardzo indywidualną, dlatego podczas terapii trzeba tak dobrać muzykę, aby nie drażniła, tylko działała kojąco. Każdy z nas przecież preferuje inny rodzaj muzyki.

Niestety, pomimo tak wielu pozytywnych aspektów muzykoterapii nie możemy liczyć na jej szybkie zastosowanie w szpitalach czy innych publicznych ośrodkach zdrowia. Powód oczywiście zawsze jest ten sam — brak środków finansowych.



Temat: Postacie z czata
[center]
Imię: Carthas D’Aaron
Kraj pochodzenia: Cormyr
Status społeczny: szlachcic (ukrywa to)
Rasa: Aasimar (z większą niż przeciętna ilością krwi niebiańskiej)
Wiek: 280 lat
Klasa/Profesja: Paladyn – Templariusz
[/center]

Opis zewnętrzny

Carthas wygląda jak człowiek… no, prawie…wyglądałby jak człowiek, gdyby nie złote oczy, srebrne (a wręcz platynowe) włosy, lekko złotawy odcień skóry i… skrzydła. Ta cecha wyróżnia go nawet wśród przedstawicieli niebian. Posiada również bardzo charakterystyczne znamię na prawym ramieniu. Ma bródkę. Z racji krwi niebiańskiej jest bardzo przystojny. Chroni swoją anonimowość, nie lubi się wyróżniać. Z tego powodu nosi długi płaszcz z kapturem, który bardzo rzadko zdejmuje.
Nosi zazwyczaj lekką zbroję mithrillowa, ceni sobie lekkość i swobodę ruchów. Pod nią ciemne ubranie. Nosi czarne, skórzane spodnie, na których znajdują się ochraniacze na uda, kolana i górę łydek. Na nogach nosi wysokie, czarne, skórzane, sznurowane i zabezpieczane sprzączkami buty. W prawym nosi ukryty nóż. Przy pasie przymocowane kolejne dwa, tyle że nieco dłuższe i z jednej strony ząbkowane. Przez plecy przewieszony ma ornamentowany, konsekrowany miecz półtoraręczny. Na szyi nosi 2 rzeczy… święty symbol Helma na srebrnym łańcuszku oraz pamiątkę po matce: oprawiony w złoto rubin koloru krwi… Krwi jego matki…

Psychika/Charakter

Carthas jest bardzo skryty, nie znosi rozgłosu ani sławy. Mimo to w swoim otoczeniu zasłynął. Poza tym nie lubi życia dworskiego, do którego przez jakiś czas był zmuszany. Woli służyć ludziom, niż ich wykorzystywać.
Czasem wpada w swego rodzaju trans, w którym odwiedza żonę… i dziecko. Czasem śnią mu się koszmary przeszłości…
Niezwykle stały w uczuciach, słowny, nigdy nie zdradził niczyjego zaufania. Bardzo trudno go w pełni poznać, stać się jego przyjacielem… Ale jeśli już tego dokonasz, będzie w stanie oddać za ciebie życie…

No i jeszcze jedno….
Carthasa bardzo trudno wyprowadzić z równowagi. Ale gdy ci się już to uda… wierz mi… nie chciałbyś być jego przyczyną…
Symptomy: Schylona głowa, ściągnięte brwi, zaczyna mówić cicho, nieco zmienionym głosem (bez krzty nienawiści, niemal przyjazny i słodki, jednak niepokojący…)
Jeżeli zaczynają mu drgać wargi… lepiej dla ciebie, żebyś nie wyciągał broni… wtedy już nie będzie miał powodów, żebyś dalej żył…

Historia
(to, co o nim słyszano… i czym sam się podzielił z innymi)

Carthas urodził się w bardzo bogatej rodzinie szlacheckiej. Nie pamięta ojca, który ponoć musiał wyjechać zaraz po jego narodzinach. Ogólnie mówiąc, miał dość ciężkie dzieciństwo… W wieku 10 lat na jego dom napadła grupa upadłych. Jedynie on ocalał, ukryty przez matkę. Niemal cały dobytek zrabowano, jego matkę ścięto, a służbę rozczłonkowano… Dzieciak błąkał się po dworze, nawołując matki. Znalazł ją… Jedyną rzeczą, która mu po niej pozostała, jest naszyjnik, którego kryształ przybrał kolor krwi… jej krwi… Znalazł jeszcze pamiątkę po ojcu… Miecz półtoraręczny, pięknie ornamentowany…
Przez prawie rok błąkał się po Cormyrze. Po tym dojrzał do swego rodzaju zemsty… i spotkał swojego mentora… Tharriena Onkulusa, Paladyna i Templariusza.
Jego szkolenie trwało bardzo długo… prawie 60 lat. Wykorzystano to, że starzeje się niezwykle wolno. Przez ten czas miał 2 mentorów. Stał się pełnoprawnym Templariuszem. Służył w głównej świątyni przez prawie 10 lat. Potem wziął udział w bitwie granicznej pod Carrnis.
Został przeniesiony. Dlatego też poznał Aksję, swoją przyszłą żonę…
Jedynie przez 2 lata cieszył się małżeństwem… Wtedy nie miał broni przy sobie… A Aksja była w ciąży… Nigdy nie zapomni tego widoku… Jest powodem większości jego koszmarów… Rzeźnicy… ogłuszyli go i przywiązali do drzwi, aby mógł oglądać ich poczynania… Nie mógł jej pomóc, gdy rozcinali jej brzuch… Nie mógł pomóc gdy wyjęli i zabili dziecko… Nie mógł pomóc własnemu przyjacielowi, który właśnie przybył w odwiedziny… Dopiero godzinę po tym jak skończyli... i odjechali…. zdołał się wyrwać z więzów… był niemal oszalały…
Było to 3 lata temu… Od tego czasu poprosił o przeniesienie do świątyni mieszczącej się bliżej Zielonej Wieży i domu swojego zmarłego przyjaciela, gdzie opiekował się jego żoną… i dzieckiem, które wtedy szykowało się na wyjście na świat…

EDIT!!

Te informacje są niemal ogólnodostępne. Teoretycznie można je wykorzystywać. Po teoretycznie zapomniane w mrokach historii zdarzenia w linii życia Cartha mozna się zgłaszać pod ten adres na dole. Szukajcie a znajdziecie, proście a dostaniecie.

Carthas, czyli Przypadki Niezwyczajne... <- KLIKAJ



Temat: Proszę o pomoc!
Witam wszystkich serdecznie.
Bardzo cieszę się, że znalazłam to forum ponieważ obudziło to we mnie nadzieję na diagnozę.
Od listopada 2007 ciągle miałam problemy z bólem gardła i katarem. Oskrzela bz. Karmiłam wtedy piersią córeczkę więc długo leczyłam się domowymi sposobami. Niby przechodziło ale gardło cały czas drapało. W Sylwestra miałam okropną chrypę prawie nie mogłam mówić. No ale jakoś się rozeszło. W styczniu dzieci bardzo mi się rozchorowały. Malutka miała początek zapalenia płuc bo 2 pierwsze antybiotyki nic nie pomogły. Dopiero trzeci dał sobie radę z infekcją. Starszy synek też w tym czasie brał leki bo miał silną infekcję gardła. Zresztą on cały czas ma problemy z gardłem. A ja cały czas byłam taka troszkę podziębiona. W marcu okazało się, że jestem w ciąży. Był to dla nas cud bo poprzednie ciąże to była ciężka walka. Ja od razu bardzo się rozchorowałam. Naprawdę taka chora to chyba nigdy nie byłam. Miałam goraczkę i ogromy kaszel i katar. Oskrzela bz. Brałam antybiotyk Duomox. Znów niby przeszło ale tak nie do końca. W kwietniu okazało się, że ciąża jest martwa:(. Przed zabiegiem w szpitalu zastanawiali się czy wogóle go robić ponieważ jak zwykle byłam przeziebiona. W końcu zdecydowali się ale dostałam jeszcze antybiotyk Unidox na 14 dni. No a po tym antybiotyku zaczęło się:
- ogromne zmęczenie (wieczorem mam strasznie ciężkie powieki a w nocy ciężko mi w pierszych sekunadch otworzyć oczy)
- całe ciało mi jakoś tak drga w środku
- miałam takie jakieś dziwne skurcze mięśni skaczące po całym ciele
- no i ból wszytskich stawów aż skóra była gorąca
- ból bioder ( w nocy nie mogłam spać na boku bo stawy mi dawały w kość).
- brak koncetracji, taka nieobecność
- miałam niedoczulice na prawej stronie twarzy
To wszystko to był taki atak, który rozwinął się w przeciągu kilku dni. Teraz po ok 1,5 m-ca jest lepiej. Najważniejsze, że neurologiczne puściło.
Stawy bolą mnie nadal i jestem przeraziliwie słaba ale wszytsko bardziej się tak wyciszyło.
Przez ten czas zrobiłam tony badań. Byłam diagnozowana w kierunku stwardnienia rozsianego, miastenii, tocznia i RZS. Miałam rezonanse głowy i kręgosłupa. Miliony badań z krwi. No i własnie jedyna rzecz, która wyszła podejrzanie to chlamydia pneumoniae:
IgA 1,04 norma 0,8-1,1 wątpliwy
1,1 dodatni
IgG 89,3 RU/ml 16-22 wątpliwy
powyżej 22 doatni
IgM 0,23 - ujemny

Chlamydia tarchomatis ujemna w trzech klasach
Mykoplasma IgG i IgM ujemna
Jersynioza ujemna w 3 klasach.

Proszę niech mi ktoś pomoże to wsztystko jakoś poukładać bo chyba temu wszystkiemu winna jest chlamydia. Jak uważacie? I dlaczego w wymazie z gardła nic nie wychodzi?
Obecnie znów boli mnie gardło. Aha od długiego czasu mam takie dziwne małe pęcherzyki na tylnej ścianie gardła. Synek, 4 lata, też tak miał jakis czas temu, pediatra to zauwazyła.
Co ja powinnam teraz zrobic?
Może polecicie jakiegoś fachowca w tym temacie z Łodzi.
Dodam, że jestem już u kresu wytrzymałości bo te wcześniejsze podejrzenia chorób były przerażające a i ja czułam się strasznie.



Temat: Elektrownie wiatrowe szkodliwe dla ludzi!!!
elektrownie wiatrowe - szkodliwe dla ludzi !!!

Infradźwięki tworzone przez wiatraki prądotwórcze są nie słyszalne i rozchodzą się w promieniu 10 kilometrów. Infradźwięki zabijają ludzi w tym szczególnie dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze. Infradźwięki = CICHA ŚMIERĆ !!! Wiatraki prądotwórcze wytwarzają Infradźwięki, które rozchodzą sie w promieniu 10 kilometrów, dlatego nie wolno stawiać farm wiatrowych w pobliżu obszarów mieszkalnych. Ujemne skutki odziaływania na organizm ludzki fal infradźwiękowych wytwarzane przez wiatraki prądotwórcze potwierdzają międzynarodowe zespoły naukowców i są następujące: mikropęknięcia w oskrzelach, zgrubienia serca, niszczenie obszarów mózgu, napady padaczkowe, które mogą prowadzić do ślepoty, zaburzenia równowagi, braku snu, bóle głowy, spadek wydajności pracy. Fale Infradźwiękowe mogą oddziaływać na cały organizm człowieka na wiele sposobów. Przede wszystkim infradźwięki wywołują drgania rezonansowe ludzkich organów takich jak: przepona brzuszna, klatka piersiowa, przepona brzuszna, organy trawienne. Chwilowe oddziaływanie fal powoduje trudności w oddychaniu, a dłuższe poddawanie się oddziaływaniu infradźwięków powoduje zaburzenia układu trawiennego. Podobnie jak przy spożyciu większej ilości alkoholu infradźwięki powodują zachwiania równowagi, trudności w skupieniu się, zmniejszenia ostrości widzenia oraz zmniejszenie refleksu.Najbardziej zgubny wpływ fale te mają na dzieci, kobiety ciężarne i osoby starsze. Co to są Infradźwięki? Infradźwięki to fale dzwiękowe niesłyszalne dla ucha ludzkiego. Według prof. Ignacego Maleckiego i dr Ewy Kotarbińskiej, kierownika Pracowni Hałasu w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy - PIB problem w tym że bardzo groźny jest hałas, którego wcale nie słychać. Przede wszystkim trzeba zdawać sobie sprawę z samego istnienia tych dźwięków, bo ich po prostu nie słyszy się - mówi prof. Adam Lipowczan, kierownik Zakładu Akustyki Technicznej, Techniki Laserowej i Radiometrii oraz przewodniczący Rady Naukowej Głównego Instytutu Górnictwa. - Ciągle jeszcze nie dysponujemy skuteczną obroną, zwłaszcza przed infradźwiękami. Jedyne, co możemy zrobić na pewno, to albo je wyeliminować, albo po prostu przenieść człowieka w inne miejsce. Ochrona przed infradźwiękami jest niemożliwa ze względu na znaczne długości fal infradźwiękowych, dla których betonowe ściany, przegrody, ekrany i pochłaniacze akustyczne są nieskuteczne. Fale infradźwiękowe są wzmacniane na skutek rezonansu pomieszczeń, elementów konstrukcyjnych budynków lub całych obiektów. Hałas niskoczęstotliwościowy - zawiera również składowe słyszalne, czyli `buczenie' - i infradźwiękowy, powodujący wyżej wymienione choroby. Jego źródłem są wiatraki prądotwórcze. A kto myśli: "To nie wpływa na mnie osobiście. Ja mieszkam daleko od wiatraków prądotwórczych. Infradźwięk działa niebezpiecznie nawet powyżej 10 kilometrów (poprzez bardzo długie fale).
I cóż, czy mamy przyjeżdżać wtedy do Dębek wypoczywać, kiedy powstanie tam farma wiatrowa ? Zezwalając na powstanie tam takiej inwestycji skaże ten unikatowy w skali światowej teren na zagładę. Turystyka całkowicie umrze, a już sama budowa zniszczy przyrodę i naturalne piękno rezerwatu.
Czy Pan Wojewoda chce być współtwórcą takiego dzieła?
Czy dla następnych pokoleń mają zostać naturalne krajobrazy tylko na starych widokówkach?Nie wiem, czy następne pokolenie wybaczy nam, że tak piękne miejsce wypoczynku, które powinno być pod ochroną zostało zamienione na kolejny teren industrializacji.
I czy niszcząc Polskie Wybrzeże mamy wzbogacać zagraniczne spółki?



Temat: [PvP] Ciemiężyciel Mocy ((SESJA JEST MARTWA))
Markus Evans

Jedna z hydrzych głów wystrzeliła natychmiast w stronę recepcjonisty i wgryzła się w jego głowę, ten powoli odłożył słuchawkę, po czym hydra odgryzła jego czerep aż po obojczyki, ciało bezwładnie opadło na podłogę. Pozostałe głowy popatrzyły się na resztę osób, nagle rozległ zaczął się chaos, panika i paniczna ucieczka w przepychu, Markus spokojnym krokiem zmierzał do windy, nacisnął na przycisk wołania, czekając cierpliwie przed drzwiami windy.
Za jego plecami trzy hydry robiły z hotelu rzeźnię, wgryzały się w ciała uciekających, a ci nasączeni jadem nienawiści; gwałcili, mordowali, tłukli, rozdzierali, demolowali, znęcali się nawzajem na sobie i innych zarażonych czy nie. Jedna z kobiet wyjęła swoje dziecko z wózeczka, po czym miotając nim w szybę wyrzuciła je na ulice, inny mężczyzna gwałcił zatłuczoną na śmierć staruszkę, która w tym samym czasie była pałaszowana przez jej męża, inni gentelmeni właśnie wydłubywali sobie nawzajem oczy, przy czym jednemu szło to lepiej przy użyciu pióra z metalową stalówką.
Winda zjechała na parter, wewnątrz było trzech turystów. Ujrzawszy drgającą postać, przywarli ściany windy. Markus spokojnie wszedł i zajął pozycję frontalną względem drzwi, wybrał 8 piętro, po czym drzwi zamknęły się, trzy hydry zasyczały szczerząc zębiska do zdębianych pasażerów. Markus powtarzał w myślach: *8 piętro, korytarzem na prawo, numer pokoju 202. Już widzę miny Anneth i Philipa dobrze, że do niego zadzwoniłem, z tego, co wiem ekscentryczna kolekcja broni palnej Philipa z pewnością przyda się przeciw Trzęsącemu Ziemią* Już wchodząc do windy jego ruch wydawał się przedziwny, jakby nie z tego świata.

Moc:
Shadow Streak
Darkness Within
Moon Walk

Ivan Dolvich

Całe to zamieszanie sprowadziło na kark Ivana, parę naście policyjnych radiowozów. Spod zamkniętych powiek promieniowała silna poświata. Pioruny robiły z centrum pobojowisko, szatkując wszystko, co poddawało się elektryczno metalicznej potędze, karabinu strzelającego seriami piorunów. Samochody zjeżdżały mu z drogi słysząc rozgniewaną burzę, większość przechodniów jednak umierała po trafieniu trafionych, co poniektóre strzały odbijały się od poszczególnych ludzi, lub zmieniały trajektorię, głównie przed dziećmi i kobietami w ciąży, czasem osobami starszymi.
-”Radiowóz 117 wzywa wszystkie wozy w okolicy, potrzebujemy wsparcia do pościgu samochodowego… białe kombi, kierowca strzela do pieszych i innych samochodów na jezdni, powtarzam… białe combi, kierowca strzela do pieszych… jedzie 7th str. Jesteśmy przy Sport Arena, kierowca jedzie w kierunku World Trade City CTR. Hall… wiadomość do komisarza, proszę o postawienie barykady w granicy czterech przecznic… Over…”
Ivan odbierał fale radiowe, w eterze, szeptane mu do uszu przez Właściciela.
Koło białego Mitsubishi Kancera Kombi zbierało się ptactwo z okolic, gdy docierały do przedniej szyby natychmiast umierały i hamując pod wpływem pędu powietrz wpadały do samochodu poprzez wyrwę, zatrzymywały się idealnie za Ivanem, skupiając się w dwie kule, skupiska pierza, niestykającego się bezpośrednio z ciałem Ivana. Wyglądało to jak by Ivan siedząc, miał przytwierdzone do łopatek dwie poduszki.
W radiu słychać było nagranie Freedom Fighter – zespołu Creed.

Moc:
Tunder Pound
Blessed Sight
Wind Rise



Temat: Pogaduchy
Witajcie
U nas tez pogoda paskudna, ale pociesza mnie mysl ze popołudniu ma byc u nas koło 17-18st
Mały poszedł spać, jak wstanie to sie wyszykujemy i idziemy na spacer a po drodze drobne zakupy.
Din ja tez zawsze wczesniej marynuję ale wczoraj dopiero rano zamarynowałam ale do 13:00 i tak zdążyło "przesiąknąc"
Ja również daję czosnek ale całe zabki tylko lekko rozgniecione lub ponacinane nozem, paprykę słodką, odrobinę czosnku granulowanego, przyprawe do kurczaka z tym ze ja nie dodaje przyprawy do gyrosu ale do...mięsa mielonego ale tylko z "appetity" bo jest bardzo specyficzna i bardzo mi do kurczaka "podchodzi". Normalnie do mielonych to tylko i wyłącznie z "prymatu". A zioła prowansalskie wogóle mi nie podchodzą do pieczonego kurczaka no ale kazda Pani Domu ma swoje sposoby i sekrety

Tak poza tym to zazdroszcze Ci cholernie tego babskiego wieczoru z winkiem i żarciem:)
Ja juz sie nie moge doczekac az sie wybiore na takie spotkanie, bo niby teraz nic nie stoi na przeszkodzie ale to nie to samo isc z brzuchem
Jak malutka/tki juz sie urodzi i bedzie na tyle duza/y zeby ja zostawic z tatą to ide w takie tany ze beda mnie niesc do domu chyba hehe Bo po urodzeniu Maxa naprawde nie czułam takiej potrzeby, wolałam sobie posiedzieć w domku lub isc na jakieś "grzeczne" spotkanie towarzyskie do przyjaciół no a potem kolejna ciaza i jakos nie zdążyłam porządnie zabalować a teraz mam wielka ochote isc i zaszaleć na całego Już szczerze mówiąc troszke czekam az dzieciaki beda odchowane... Chociaz czas tak niesamowicie szybko leci i ani sie obejrze i bede miała dwójke odchowanych dzieciaków hehe i jeszcze nie raz zatesknie za tym zeby były malutkie i zebym musiała sie nimi zajmować...Zawsze tak jest, ja czekałam az Max zacznie raczkowac, chodzic i zeby sam umiał jesc, pić itp i to sie tak szybko sie stało ze teraz juz strasznie tesknie za takim maleństwiem, które trzeba wziać do karmienia, utulic, ponosic...I dlatego tak bardzo bardzo sie ciesze ze bede miała nastepne maleństwo bo szczerze mówiąc przez to ze Max tak szybo "urósł" nie zdarzyłam w 100% spełnic swoich instynktów macierzynskich Moze to brzmi głupio ale naprawde tak jest. Z Maxem wszystko było jedna wielką niewiadomą, kazde ulanie, katarek lub wysypka było końcem świata niewiedziałam czy cos mu nie jest, ciągle sie o niego bałam, dniami i nocami. Nie wiedziałam jak go usypiac, kiedy co podac nowego do jedzenia i mnóstwo mnóstwo innych niewiadomych...Teraz juz całkiem na spokojnie do tego wszystkiego podejdę, juz wiem co moze mnie czekac, wiem tez ze nie popełnie drugi raz tych samych błedów jakie popełniałam przy Maksiu. Bede mogła naprawde cieszyc sie tym macierzynstwem. No i Maksiu bedac troszke starszym chłopczykiem mam nadzieje ze bedzie bardziej odpowiedzialny od rówieśników, bo w końcu bedzie starszym bratem i jednego czego juz nie moge sie doczekać: jak drugie dziecko bedzie troszke wieksze i beda sie razem z Maxem bawić To musi byc naprawde rozkoszny widok

Tak poza tym to dzwoniła moja przyjaciółka, która siedzi w Londynie juz od jakiś niecałych dwóch lat...I zrobiła mi niespodziankę bo jest w Polsce Tak bardzo sie ciesze, jutro z samego rana bedzie u mnie:) Ostatnio jak była to nie potrafiłysmy skonczyc opowiadac sobie nawzajem cały czas było cos nowego do obgadania Chciałabym zeby w koncu została tutaj na stałe...Ale raczej sie na to nie zapowiada...
Chodziłysmy do jednej podstawówki, do gimnazjum do tej samej klasy i nawet szkoły srednie miałysmy na sasiadujacych ulicach w tym samym miescie tylko troszke inne kierunki bo ona profil socjalny a ja usługowo-gospodarczy z działem na hotele i restauracje:) Wiec tylko to chyba nas wtedy rózniło:) Razem również pracowałysmy w Dąbrowie a mieszkałysmy od siebie jakieś 2 minutki pieszo...wystarczyło przejsc na drga strone ulicy i praktycznie wchodziłam do jej klatki:) Ehhh...tak troche sobie powspominałam...Brakuje mi tych czasów jak cholera...Ale w zamian za to mam cos najwspanialszego na świecie...



Temat: Opowiadanie
*chyba naszym bohaterom przeznaczona jest śmierć...
Ale nie można ubiegac faktów Mam zamiar dać im jeszcze pożyć *

Droga do Matanadecha nie należała do najłatwiejszych, szczególnie jeżeli szło sie przez las a nie traktem i w dodatku dźwigało na noszach rannego. Mimo to ani Hashi, ani Dosiriju nie narzekali. Cały czas parli do przodu, zatrzymując się tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Dosiriju zauważył, że ninja nie ciąży mu tak bardzo jakby się tego spodziewał, natomiast Hashi ciężko dyszał i czasami musieli robić przerwy tylko z jego powodu, jednak Dosioriju nie wspomniał mu o tym. Mieli właśnie krótki postój, kiedy Dosiriju usiadł na przeciwko dyszącego Hashiego.
- Co wiesz o Oku Smoka - zapytał wpatrując się w jego twarz.
- Ja... czemu pytasz, nic nie wiem - odpowiedział zmieszany, a Dosiriju zauważył jak jego powieka lekko drgnęła.
Hashiemu zawsze lekko drgała powieka kiedy kłamał. Dosiriju zauważył to już dawno temu i często korzystał ze swojeg spostrzeżenia w czasie ich wedrówek.
- Nie umiesz kłamać - powiedział spokojnie. - Powiedz mi, to ważne.
- Nie! Nie chcesz wiedzieć, nie możesz - krzyknął przestraszony dysząc coraz bardziej.
- Ale już wiem, powiedz mi - rozkazał.
Sam sie zdziwił jak władczo zabrzmiał jego głos.
- Nie przy nim... Nie przy shinobi...
"On i tak nic nie słyszy - odezwał się cichy głos w głowie Dosiriju. - Zadbaliśmy o to".
- Mów, on i tak nic nie słyszy - powtorzył niepewnie Dosiriju. - Chcę wiedzieć wszystko, tu i teraz.
- Jeżeli ci powiem, będa Cię ścigać, tak jak mnie, nigdy nie przestaną - krzyczał przerażony Hashi.
- A myślisz, że co teraz robią - zapytał spokojnie. - Chcę wiedzieć w co wdepnąłem.
- Później, opowiem ci później - powiedział zrezygnowany Hashi rozglądając się uważnie dookoła.
- Nie! Teraz - zarządał.
- Pięć lat temu... Wynajęli mnie...
- Kto?
- Nie wiem... Mężczyźni... Było ciemno, nie pamiętam - głos Hashiego załamywał się, a on sam ciężko dyszał, a pot spływał po jego twarzy. - Był ze mną jeszcze ktoś... ukradliśmy amulet... Zabili go! Rozerwali na strzępy... uciekłem... Znaleźli mnie po roku, znowu uciekłem... Wtedy zabili całą rodzinę... Dzieci, WSZYSTKICH! Wtedy już wiedziałem... Znów mnie odnaleźli, tak daleko... odejdź... mam już dość...
- Wiesz czego chcą, kim są, gdzie ich znajdę - pytania cisnąły się na język Dosiriju.
- Nie wiem!
"Spytaj o Górską Twierdzę - głos w jego głowie wiedział więcej od niego."
- Co to jest Górska Twierdza - oczy Hashiego zrobiły sie nagle bardzo wielkie, jakby chciały wyskoczyć z orbity.
- Daleko... Na południu, nie wiem gdzie dokładnie... Oni tam są... Tam jest Smocze Oko - wydusil z siebie z bólem Hashi. - Oni tu są, czuje ich... Zabij mnie, nie pozwol im mnie dostać żywego, błagam!
Przerażony Hashi złapał go za szatę i zaczął szarpać we wszystkie strony. Dosiriju odepchnąl go tak, że wylądował pod drzewem, gdzie zwinął się w kłębek i zaczął łkać.
"Za tobą". Dosiriju błyskawicznie wstał, jednocześnie dobywając miecza. Jin zablokował pewnie jego cios. Po chwili obaj opuscili miecze.
- Jest ich dziesieciu. W tym dwie Twarze.
- Jakie Twarze - zapytal zdziwiony Dosiriju. - I czego chcą od Hashiego...
- Przyszli po ciebie - odpowiedział Jin. - Hashiego zabiją przy okazji. Nikt nie ocaleje.
"Jeżeli podołasz Twarzom, pokażę Ci, zrozumiesz wszystko - obiecał głos w jego głowie. - Możesz też uciekać jak Hashi..."
- Zobaczymy - odpowiedział Jinowi Dosiriju.
Spojrzał na klingę swojego miecza i zobaczyl w niej swoje lekko zniekształcone odbicie.
- Zobaczymy - powtórzył ciszej sam do siebie.
Jin przyjrzal mu sie uważniej. Na jego twarzy przez chwilę gościł uśmiech, tak samo szeroki jak w dzieciństwie... Dopóki ona nie zginęła, a on nie odszedł...
- To i sie podoba, wychodzi po czterech na osobę i po jednej Twarzy.
- Po trzech - powiedział drżącym głosem Hashi podnosząc się z ziemi i dobywając miecza. - Ja biorę na siebie dwóch...
Dosiriju wsłuchał się w ciszę... Słyszał szmer liści, potok gdzieś wyżej, nawet lekki oddech rannego ninji. Słyszał też ich... Słyszał jak się zbliżają. Poprawił uchwyt dłoni na rekojeści miecza. "Zatańczymy - zapytał głosu w swojej głowie". Po chwili się zaczęło...
Powered by WordPress